Czy to początek końca World of Warcraft? MMORPG od Blizzarda, które przez lata wydawało się monolitem i pewnym punktem na mapie gier sieciowych, boryka się od pewnego czasu ze sporymi problemami, które mogą się teraz jeszcze bardziej nasilić.
Dane
Activision Blizzard z drugiego kwartału tego roku pokazują, że liczba aktywnych graczy
WoW-a spadła do 26 milionów. I chociaż w dalszym ciągu większość gier może tylko pozazdrościć takich liczb, to odpływ graczy jest widoczny. Jeszcze w 2017 roku aktywnych użytkowników
World of Warcraft było 46 milionów, czyli niemal dwa razy więcej.
Ostatni wzrost liczby graczy w produkcji
Blizzarda miał miejsce na przełomie 2016 i 2017 roku, kiedy gra otrzymała dobrze oceniany dodatek
Legion. Wydane dwa lata później
Battle for Azeroth nie odniosło już takiego sukcesu, ale było w stanie utrzymać populację graczy na poziomie powyżej 30 mln. Zeszłoroczne
Shadowlands mimo odniesionego sukcesu finansowego nie zdołało powstrzymać graczy przed porzuceniem gry, nawet pomimo lockdownu obowiązującego przez znaczną część 2020 roku, który zmusił wiele osób do pozostania w domu.
A na tym kłopoty
Blizzard Entertainment się nie kończą. W przeciągu kilku tygodni firma doznała wielkich strat wizerunkowych w związku z aferą z dyskryminacją i molestowaniem seksualnym w tle. Gracze nie pozostali obojętni na te doniesienia, przy okazji dokładając od siebie zarzuty o brak feedbacku na prośby graczy. To poskutkowało odejściem od gry wielu topowych youtuberów i streamerów kojarzonych do tej pory z
WoW-em.
Jakby tego było mało, konkurencja nie zasypia gruszek w popiele i rośnie w siłę. Byli gracze
World of Warcraft mają alternatywę w postaci takich tytułów jak
Final Fantasy XIV Online oraz
New World, które podbierają
Blizzardowi rozczarowanych ostatnimi wydarzeniami graczy.
Źródło:
"Qskan" - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2021-08-11 13:03:22
|
|
|